Stara lista to nie jest lista
Prawie każdy sklep ma gdzieś taki zbiór: eksport z poprzedniego systemu, adresy zbierane latami na papierowych formularzach, baza po migracji. Wygląda jak majątek — kilka tysięcy adresów, które nic nie kosztowały. Pokusa jest oczywista: wysłać do wszystkich i zobaczyć, co wróci.
Problem w tym, że wraca nie tylko sprzedaż. Przez lata część tych skrzynek przestała istnieć, część zamieniła się w pułapki spamowe, a część należy do ludzi, którzy nie pamiętają, że kiedykolwiek się zapisali — i klikną „to jest spam”. Dostawcy poczty nie oceniają pojedynczej wiadomości, tylko nadawcę. Jedna taka wysyłka potrafi zepsuć dostarczalność maili transakcyjnych i newslettera do klientów, którzy są aktywni dzisiaj.
To nie jest teoria. Przy uruchamianiu tej funkcji zmierzyliśmy jeden ze sklepów: zaimportowany plik CSV dał 28% twardych odbić, a własna baza newsletterowa tego samego sklepu, z zapisami ciągnącymi się od 2010 roku — zero. Wiek kontaktu nie przewidział niczego. Przewidziało źródło.
Dlatego zaimportowane kontakty nie dostają zwykłych wysyłek
Kontakt, który trafia do Witly z pliku albo z synchronizacji, ląduje w kwarantannie. Nie wejdzie do kampanii, wiadomości o nowościach ani rekomendacji — nawet jeśli ma status aktywny. Kwarantanna nie jest karą, tylko stwierdzeniem faktu: o tym adresie nie wiemy nic poza tym, że ktoś wpisał go do pliku.
Z kwarantanny wychodzi się na dwa sposoby. Pierwszy: człowiek sam zapisuje się przez formularz w sklepie — wtedy mamy świeżą zgodę i sprawa jest zamknięta. Drugi to właśnie odzyskiwanie kontaktów.
Jak to działa
Kontakty czekają w kwarantannie
Adresy z pliku i z synchronizacji nie wchodzą do kampanii ani wysyłek cyklicznych. Wiadomości wywołane zachowaniem tej osoby — porzucony koszyk, powitanie, po zakupie — działają normalnie.
Sprawdzamy adresy u zewnętrznego dostawcy
Jednorazowo, przed startem, płatne z kredytów sklepu. Dopiero wynik tego sprawdzenia dzieli kontakty na grupy i odsiewa skrzynki, których już nie ma.
Wysyłka małymi partiami
Domyślnie około 250 wiadomości dziennie, a nie wszystko naraz. Dostawcy poczty oceniają tempo, nie liczbę — nagły skok wygląda jak spam nawet przy dobrej liście.
Pomiar po każdej partii
Po każdej partii czekamy dobę i liczymy twarde odbicia. Przekroczenie progu zatrzymuje całą operację — automatycznie, bez czekania na czyjąś decyzję.
Kto zareagował, wraca do obiegu
Kliknięcie albo zakup zwalnia kontakt z kwarantanny na stałe i od tej chwili dostaje zwykłe wysyłki. Kto po dwóch próbach milczy, zostaje poza obiegiem.
Kolejność wysyłki to kolejność tego, ile o kimś wiemy
Kontakty nie idą jednym workiem. Dzielimy je na grupy według tego, co realnie o nich wiadomo, i zaczynamy od tej, która rokuje najlepiej:
- Mamy punkt zaczepienia — zamówienie, wizytę w sklepie albo datę zgody sprzed instalacji Witly. Ktoś, kto u Ciebie kupił, to nie jest przypadkowy adres z pliku.
- Skrzynka istnieje — zewnętrzny dostawca potwierdził, że serwer przyjmuje pocztę na ten adres, ale poza tym nie wiemy o nim nic.
- Adresy niepewne — dostawca nie potrafił rozstrzygnąć (serwer przyjmuje wszystko albo nie odpowiada). Tej grupy domyślnie nie ruszamy; wymaga osobnego, świadomego potwierdzenia.
Do niższej grupy schodzimy dopiero wtedy, gdy wyższa się wyczerpie i dała jakikolwiek sygnał. Jeśli w całej grupie nikt nie kliknął, kończymy — to też jest odpowiedź, i schodzenie niżej byłoby pisaniem do ludzi, o których wiemy jeszcze mniej.
Bezpieczniki, które działają bez Twojego udziału
- Pomiar po każdej partii. Przekroczenie progu twardych odbić zatrzymuje całą operację i nie wznawiamy jej automatycznie. Próg liczymy dopiero przy sensownej próbce — jedno odbicie na kilku adresach to szum, nie sygnał.
- Najwyżej dwie próby na osobę. Kto po dwóch wiadomościach nie zareagował, zostaje poza obiegiem na stałe. Nie wracamy do niego co kwartał.
- Zatrzymanie jest jednokierunkowe. Zatrzymanej operacji nie da się wznowić jednym kliknięciem — trzeba zaplanować ją od nowa, świadomie.
- Link wypisu jest wymagany w treści. Wiadomość bez niego nie przejdzie walidacji. Łatwy wypis chroni reputację domeny lepiej niż jego brak.
- Kliknięcie albo zakup zwalnia kontakt na stałe. Jeden realny sygnał i osoba wraca do normalnych wysyłek — bez ręcznego odblokowywania.
Sprawdzanie adresów kosztuje — i mówimy o tym wprost
Zanim cokolwiek wyjdzie, adresy idą do zewnętrznego dostawcy weryfikacji. To jednorazowa operacja przed startem, płatna z kredytów sklepu, i widzisz jej koszt przed uruchomieniem. W trakcie wysyłki nie odpytujemy już nikogo.
Wynik tej weryfikacji jest tym, co dzieli kontakty na grupy opisane wyżej — dlatego przed sprawdzeniem wszystkie liczniki w panelu pokazują zero. Adresy odrzucone jako nieistniejące wyciszamy od razu i nie wracają do żadnej wysyłki.
Dla kogo
Funkcja działa dla sklepów na Shoper, PrestaShop, WooCommerce, IdoSell i Shopify — odzyskiwanie kontaktów jest częścią modułu e-mail marketingu i nie wymaga niczego po stronie sklepu poza podłączoną domeną nadawczą.
Jeśli masz listę, do której boisz się napisać, to jest dokładnie ten przypadek, dla którego ta funkcja powstała. Więcej o tym, dlaczego część maili świadomie nie wychodzi, znajdziesz w artykule Higiena listy mailingowej.
Źródła
- Google — Email sender guidelines (progi skarg, wymagania dla nadawców masowych)
support.google.com/mail/answer/81126 - Yahoo — Sender Best Practices (nieaktywni odbiorcy, higiena listy, pułapki spamowe)
senders.yahooinc.com/best-practices/ - Spamhaus — Spam traps: what they are and how to avoid them
spamhaus.org/resource-center/what-are-spam-traps-and-how-to-avoid-them/ - M3AAWG — Sender Best Common Practices (rozgrzewanie wysyłki, tempo, listy uśpione)
m3aawg.org/sites/default/files/m3aawg_senders_bcp_ver3-2015-02.pdf
